26-04-2011, 13:05
Mam pięciomiesięcznego szczeniaka, mieszaniec pekińczyka.
Wczoraj wieczorem Cola dostała dreszczy, schowała się w legowisku i spała do rana z przerwami. Nie chciała pić, napoiłam ją trochę z przymusu łyżeczką. Temperatury nie mierzyłam. Była bardzo zmęczona, "bez życia".
Czasami kicha, wydaje mi się,że ma katar,gdyż pociąga noskiem,ale nic jej nie wycieka. Tak jakby miała zatkany nosek.
Dzisiaj nadal ma zatkany nosek,ale wcześnie wstała,pobiegła na podwórko i szaleje jak zwykle. Nie ma dreszczy, nie da się jej zaciągnąć do domu,bo woli biegać wygłupiać się.
Nie wiem czy wybierać się do weterynarza czy jej przejdzie,jak myślicie?
P.S nie dodałam,że katar pojawia jej się okresowo,a nie że ma cały dzień
Wczoraj wieczorem Cola dostała dreszczy, schowała się w legowisku i spała do rana z przerwami. Nie chciała pić, napoiłam ją trochę z przymusu łyżeczką. Temperatury nie mierzyłam. Była bardzo zmęczona, "bez życia".
Czasami kicha, wydaje mi się,że ma katar,gdyż pociąga noskiem,ale nic jej nie wycieka. Tak jakby miała zatkany nosek.
Dzisiaj nadal ma zatkany nosek,ale wcześnie wstała,pobiegła na podwórko i szaleje jak zwykle. Nie ma dreszczy, nie da się jej zaciągnąć do domu,bo woli biegać wygłupiać się.
Nie wiem czy wybierać się do weterynarza czy jej przejdzie,jak myślicie?
P.S nie dodałam,że katar pojawia jej się okresowo,a nie że ma cały dzień